Czemu Łada Niva?

Upalne lato w Kosowie. Po zejściu z Gór Przeklętych musieliśmy wrócić do cywilizacji. Rozpoczęliśmy łapanie autostopa w miejscu zwanym często „tam, gdzie diabeł mówi dobranoc”. Zatrzymała się biała Łada Niva

Nie pamiętam już imienia sympatycznego Kosowara, ale coś innego utkwiło mi w głowie. Siedząc na tylnej kanapie pędziliśmy na złamanie karku po wielkich wertepach, a ja dziwiłem się, jakim cudem to auto jeszcze się nie rozpada. Szczęśliwie i ekspresowo dojechaliśmy do większej wioski. Wtedy to pierwszy raz jechałem Ładą Nivą.

Nie przypuszczałem wtedy, że 7 lat później będę jeździł dokładnie takim autem, ale na siedzeniu kierowcy.

Gwoli wyjaśnienia – główną motywacją do zakupu auta było powiększenie się rodziny. To, co wcześniej było możliwe, teraz stało się bardziej problematyczne. Trzeba było wybrać: albo auto, albo ominą nas różne wyprawy i wycieczki. Wybraliśmy auto.

Jakiego auta poszukiwałem?

Dobrego na krótsze wycieczki i dłuższe wyprawy. Czyli z właściwościami terenowymi. Koniec drogi utwardzonej? Nie ma problemu, jadę dalej.

Takiego, którym bym się nie przejmował – coś zarysuje lakier? ktoś urwie lusterko? Nie chcę się takimi rzeczami stresować. Nie chcę się trząść nad autem. To tylko rzecz.

Minimalistycznego, bez zbędnych luksusów – człowiek ma taką naturę, że bardzo przyzwyczaja się do wygód. Czy ma to jednak wpływ na szczęście? Czy zmieni moje życie fakt jazdy bez klimatyzacji? Nie. Czy stanę się lepszym człowiekiem, gdy swoje cztery litery będę sadzał na fotelu ze skóry? Też nie. Oczywiście nie twierdzę, że mam skłonności masochistyczne. Staram się znajdować złoty środek, ze wskazaniem na minimalizm.

Nowego. Nie znam się na mechanice (jeszcze) i nie mam warsztatu, więc zakup używanego auta odpada. Po pierwsze – nie byłbym w stanie ocenić stanu samochodu. „Panie, to auto nigdy w terenie nie było. Niemiec do kościoła tylko jeździł”. Po drugie – nie podjąłbym się ewentualnych napraw samodzielnie. Po trzecie – nie mam zaufanego mechanika, któremu mógłbym oddać auto używane ze świadomością, że odbiorę „igłę”.

Auta w filozofii do-it-yourself. Podatnego na modyfikacje i usprawnienia wg własnej koncepcji. Będę chciał drabinkę na dach? Wywiercę dziury w klapie i przykręcę.

Taniego w zakupie. Oczywiście często co jest tanie to jest drogie. Niestety teraz segment aut terenowych przesuwa się w stronę luksusowych SUV-ów. Nowe Land Rovery potrafią kosztować kilkaset tysięcy złotych.

Taniego w eksploatacji. Fabryczne części kosztujące majątek? Nie, dziękuję.

Prostego w konstrukcji. Coś się zepsuje podczas wyprawy przez mongolskie stepy? Młotek, śrubokręt i jedziemy dalej.

Jak Łada Niwa spełnia powyższe kryteria?
  • jest autem terenowym. Ma napęd 4×4, blokadę dyferencjału, reduktor, duży wykrzyż (215 mm), spore kąty natarcia i przechyłu, wysokość brodzenia 70 cm (fabryczną). I da się nią pojechać 140 km/h i żyć (sprawdzałem)
  • jest minimalistyczna. I to bardzo
  • nową Ładę Nivę można zakupić, choć nie jest to zbyt popularne
  • nie słyszałem o innym aucie o większej naturze do-it-yourself, jak Łada Niva. Ludzie zmieniali ją we wszystko, od pługów przez pojazdy gąsienicowe, na łodziach podwodnych kończąc
  • jest tania w zakupie. Nowa Łada Niva kosztuje trochę ponad 40 tys. zł. Jakie nowe auto jesteśmy w ogóle w kupić w takiej cenie? Najbliżsi konkurenci Nivy pod tym względem to Suzuki Jimny (~60 tys. zł) lub mniej terenowa Dacia Duster (~60 tys. zł w wersji 4WD)
  • jest tania w eksploatacji. Części są śmiesznie tanie. Fabrycznie nowe lusterko kosztuje 39 zł. Nowe drzwi 590 zł
  • jest prosta w konstrukcji, tego Ładzie nie można odmówić

A ponadto, co ciężko zmierzyć, Łada Niva ma swój klimat i niewątpliwie jest autem kultowym.

Podsumowanie

Decyzja została podjęta. Pod koniec 2016 r. stałem się posiadaczem nowej Łady 4×4, która zjechała z taśmy produkcyjnej AwtoWAZ-a w Togliatti (mieście nazwanym na cześć włoskiego komunisty) w maju 2016 r.

7 myśli w temacie “Czemu Łada Niva?

  1. Super wybór! Też chciałbym kupić kiedyś Ładę nową, co z tego że nie ma klimy, komputera, komu to potrzebne?

  2. Ja też kupiłem nową w 2016 r o mam 15000 km przebiegu. Masz w swojej klimę bo ja nie ale na wyprawy może się przydać.

  3. Witam. Gratuluję wyboru i podróży. Też mam lade z 86 roku. W następnym roku planuje zakup nowej fabrycznej. Coraz więcej osób decyduje się na kapitalna odbudowę lub zakup nowej. To dobrze. Do zobaczenia na zlocie w Radomiu lub na szlaku. Pzdr. Misza

  4. Super wybór. Ja mam 13 letnią z małym przebiegiem w wersji TAIGA, jeżdżę turystycznie.
    Z tego co widzę po tablicach jesteśmy z tego samego miasta. Pozdrawiam

  5. Trafny wybór. Sam posiadam Nive z 2009 i słuzy mi bezproblemowo. Zreszta jestem miłosnikiem Łady i mam tez osobowe juz klasyczne 2103 i 2106. Te trzy „panie” mają dusze i niewatpliwy urok.
    Fajny interesujacy blog, gratuluje pasji i zycze wielu udanych wypraw.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.